Kategorie: Wszystkie | dogfrisbee
RSS
piątek, 07 września 2012

...miałam kota, Lolka, swoją drogą bardzo fajnego. Był moim tygrysem, chodzącym własnymi ścieżkami, jedyną zaś rzeczą, którą umiał była reakcja na odruch Pawlova - w jego przypadku dźwięk otwieranej lodówki. A potem mój dom zrobił się naszym domem i zamieszkał w nim Ari, który odmienił moje życie.

Przede wszystkim nasze pierwsze spotkanie było takie nieśmiałe, w kontekście "Pan przyszedł wyprowadzić pieska" i ten Pan wziął do ręki coś okrągłego, kolorowego, plastikowego - jak się potem dowiedziałam - frisbee i okazało się, że pieseczek umie latać! Cóż to był za widok, niezapomniany! Pasja, żywioł, prędkość, zrozumienie - to wszystko zobaczyłam wtedy w Arim i jego Panu i zakochałam się. W jednym i drugim swoją drogą ;) Pamiętam, jak wtedy, w piękny słoneczny, mroźny poranek, Pan powiedział mi, że pojedzie na wiosnę na pierwsze zawody - jego i Arika! Jakież było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że istnieje cały świat psich sportów, tak ciekawy, pociągający i intrygujący!

Tak więc Arik zamieszkał w Naszym domu, a Lolek musiał pogodzić się z tą sytuacją. Na początku obrał za swoje terytorium łóżko w sypialni i uparcie okupował jego podwoje, wychodząc tylko w nocy, lub gdy nas nie było. Sytuacja taka trwała jakieś pół roku, po czym pewnego pięknego dnia Lolek postanowił przerwać ten marazm i wyszedł spod łóżka. Od tamtego dnia obchodził psa dookoła, próbując usilnie pokazać, że to on jest panem sytuacji. Ari zaś nauczył się szybko nowej sztuczki "gdzie jest Lolek?" i słysząc te słowa włączał lokalizator Lolka, który nigdzie już nie mógł się ukryć.

Pokochałam Arika jak własnego psa i z radością jeździłam z jego Panem na zawody, dowiadując się powoli co to jest "drużyna" w wykonaniu człowieka i psa,  co potrafią border collie i jak oddanie pracują, co było fascynujące i na tyle ciekawe, że otworzyło przede mną świat tajemnic pozytywnego szkolenia. Dzięki wielu fantastycznym ludziom, których poznałam w ciągu całego sezonu 2011 dowiedziałam się ogromnie wiele o wychowaniu psów, a także o sportach pociągających i widowiskowych - frisbee, agility, flyball... wpadłam po uszy... 

...wpadłam tak bardzo, że zostałam właścicielką Bibi, która była ze mną pół roku i która nauczyła mnie cierpliwości, przede wszystkim ale też pokazała mi, gdzie są moje granice. Kiedy jej zabrakło, pojawiła się w moim życiu Baja, najcudowniejsza, moja wyczekana. W międzyczasie Lolek załapał się na nowy apartament z poprzednim właścicielem, gdzie jest jedynym panem domu i okupuje balkon i 80 m2 powierzchni, zaś my z Bają powoli ruszamy w przygodę naszego życia. 

Cieszę się, że to wszystko się dzieje!

Tagi: dogfrisbee
16:39, bajaqueenofthebongo , dogfrisbee
Link Dodaj komentarz »